Jak „wyjść z siebie” na kilka domowych sposobów

No cóż, przede wszystkim trzeba mieć zły dzień. Jakiś powód? Najlepiej bez powodu, co najwyżej błahostka. Mi wtedy wystarczy słowo, albo dwa w (nie)odpowiedniej chwili. Z pozoru całkiem niewinne, ba , noszące nawet znamiona uprzejmości. Ale nie ze mną te numery, Kotku. Już ja wiem co masz na myśli i że to wcale nie miało być miłe. Paranoja ? W taki dzień wcale tak nie sądzę.

Sytuacja 1

Ja: A może pójdziemy wieczorem do kina czy coś? On: Dobrze, pomyślimy – czytaj: „w ciągu dnia zapomni, że chciała gdzieś wyjść hue, hue” czyli typowe granie na zwłokę.

Sytuacja 2

On: Chrupeczko (tak mnie ochrzcił), pomóc Ci w czymś? – dokładnie nanosekundę po tym jak już nie ma w czym pomagać, bo sama zrobiłam WSZYSTKO!

Jest też drugi wariant. On: To ja rozpakuję zakupy. – przy czym „rozpakuje” nie znaczy nic mniej, a przede wszystkim nic więcej i dlatego obok pustej siatki na zakupy powstaje góra rozpakowanych zakupów.

Sytuacja 3

Tak zwane spontaniczne wyjścia, które od kiedy mamy dziecko polegają na tym, że pierdyliard rzeczy które trzeba zrobić, zabrać i przygotować muszę spontanicznie ogarnąć w kilkanaście minut. I kiedy już wszystko oprócz mnie jest gotowe, spakowane i nakarmione, a ja mogę wreszcie zrobić siku i umyć zęby, słyszę jak on szepcze do syna: Ale się guzdrze , co?|

Sytuacja 4

On: Gdzie mi TO schowałaś? Ja: Ale co? On: No wiesz takie coś, co leżało tam, to było bardzo ważne! – najczęściej chodzi o jakiś zabazgrany świstek, który leżał na górze innych świstków albo rzecz przypominająca śmieć na stosie innych śmieci. Wertuję wszystko, wywracam pół chałupy do góry nogami i grzebię gdzie się da (tak, tam też 😉 ). Kiedy w końcu udaje mi się odnaleźć ten bardzo ważny kawałek koperty, paragonu czy innej śrubeczki, słyszę: Wiedziałem, schowałaś mi.

Sytuacja 5

On: Jemy coś na kolacje? Ja : A na co masz ochotę? On: Wszystko mi jedno.- boszeee, czy tylko mi to podnosi ciśnienie, że mam ochotę zaserwować mu bułkę tartą lub raczej bułką tartą ?

W wersji alternatywnej , on pyta: Zrobisz mi kanapeczkę? Ja: a nie możesz zrobić sobie sam? On: ale Ty robisz najlepszeeeee! – no jasne, robię też najlepsze pranie, odkurzanie, a zmywanie garów to już w ogóle robię de luxe.

W taki dzień wkurw jest pewniejszy niż zachód słońca, bo oprócz tego , że słyszę to czego on nawet nie powiedział, mam też wybiórczą pamięć i selektywne spojrzenie na świat. Nie widzę na przykład, że kiedy ja przyrządzałam wyborne wszystko jedno na kolację, on ogarnął wieczorny spacer z psami, nie pamiętam też, że dzień wcześniej częściej zaglądałam do fejsbuka niż do dziecka, bo to on zajmował się naszym synkiem.

A wiecie co jest „najgorsze” ? Kiedy jestem już przekonana, że on zepsuł mi dzień, wieczór, całe życie , znajduję takie kwiatki gdy wracam do komputera:

20150804_101240-001

I pewnie mogłabym dalej wymieniać, co mnie wyprowadza z równowagi, doprowadza na skraj załamania nerwowego i do stanu przedzawałowego, ale im dużej o tym myślę, to czuję , że gdyby mi Go zabrakło, to tego wszystkiego też by mi brakowało. Bo nikt tak pięknie nie mówił, że chce cokolwiek na kolację.

Ania

DSC03694-001

DSC03699-001

DSC03734-001

DSC03723-001P.S. Ciąg dalszy poniżej w komentarzach do wpisu  😉

 

 

 

Reklamy

5 uwag do wpisu “Jak „wyjść z siebie” na kilka domowych sposobów

  1. Czytelnicy powinni poznać również moją wersję, tak dla uczciwości 😉
    1. Chciałem zauważyć, że na początku zazwyczaj obiecywałem, że wyjdziemy i nawet naprawdę chciałem wyjść, później nie wychodziło…..z różnych powodów (często mojego lenistwa lub niechęci do przebywania aktualnie wśród bliźnich) i była lipa. Więc teraz wolę się asekurować i nie obiecywać Ci tego gdzie mogę dać później ciała po całości.
    2. Ale przynajmniej warto docenić mój refleks, nanosekunda? Taki szybki nie jest nawet Usain Bolt 😉 A rozpakowanie w nomenklaturze faceta znaczy właśnie …… rozpakowanie, pochowanie tego po szafka i lodówkach to już zupełnie inne przedsięwzięcie:)
    3. Częściej mówię synowi, że ma najpiękniejszą i najmądrzejszą mamusie na świecie ….. takie malutkie złośliwostki o guzdraniu się, nie zepsują mu psychiki, naprawdę . I obiecuję Ci , że nie zostanie mizoginem :*
    4. Fakty są takie, że równie często w panice szukamy Twoich rzeczy……czyli jednak ktoś nam to wszystko chowa!
    5. Kochanie, kiedy Ty naprawdę to wszystko robisz najlepiej na świecie, co ja na to poradzę? Rewanżuję się pełnym, tradycyjnym menu we własnym wykonaniu, na święta, niedzielne obiadki i bez okazji…..choć to zdaję sobie sprawę zbyt rzadko. Obiecuję się poprawić……jak syn da 😉

    Na zawsze Twój, Arturek

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s