Po prostu to zróbmy

Lubię sobie wieczorami przycupnąć na starej skrzyni pod parapetem, z gorącą herbatą albo lampką wina i zapalić w oknie papierosa. Tak rytualnie. Niby robię to żeby odpocząć po całym dniu, pobyć sama ze sobą, o niczym nie myśleć,  a tak naprawdę siedzę tam i gapię się jak Teoś w piżamie gania za psiaczkami rozdając buziaczki i śmieje się do rozpuku kiedy któryś odwzajemni te dowody miłości. Jak Artur siada do kolacji, a wtedy cała trójka zaczyna żebrać przy stole, przepychają się o pierwszeństwo jakby nie jedli od tygodnia. Na podłodze w pokoju walają klocki, ciekawe kto dziś w nocy nadepnie na nie bosą stopą? Ałłła! W lustrze, w przedpokoju odbija się kuchnia, nad kuchenką pali się delikatne światło, pachnie zupa jarzynowa, którą Artur odgrzał sobie na kolację. Otwarta puszka z biszkoptami i pełno okruchów, znaczy: tu byłem, Teoś. Na drewnianym krześle przy maszynie do szycia leżą pocięte materiały na pled, czekają na kolejną wolną chwilę aż będę mogła do nich usiąść. Jest harmider i bałagan, ale w świetle nocnej lampki, przy akompaniamencie śmiechu i szczekania widzę jedynie jak nam tu dobrze, jak ciepło, jak bezpiecznie.

I wtedy zza ściany tej błogości i przytulności słyszę reportaż w TV, o pani X, która wzięła kredyt na leczenie synka, chorego na raka, syn niestety zmarł, a później zmarł i jego ojciec, a teraz bank chce zająć dom pani X. Na innym kanale,  innej pani chcą zabrać trójkę dzieci, bo choć je kocha na zbój to nie ma warunków do życia po tym jak powódź zniszczyła jej cały dobytek. Na to wszystko odzywa się Artur i mówi, że rozmawiał dziś z taką dziewczyną, która sama wychowuje dwie córeczki, w klitce od opieki społecznej,  bo wzięła kredyt dla swojego męża by wyjechał do pracy za granicę, a ten zwiał i nie widziała już ani jego, ani pieniędzy. A jej siostra z kolei miała chłopaka, z którym zaszła w ciąże, ale jak się okazało, że to trojaczki to ojciec dzieci zapadł się pod ziemię i… I dalej już nie słucham, bo ogrom tych tragedii nie mieści mi się w głowie. I zaczyna mi być wstyd, że czasami narzekam, że nie tak miało być, że do tej pory mieliśmy się już przeprowadzić na wieś, że miałam mieć swoją pracownie , a nie stołek z maszyną do szycia w kącie, że niedługo muszę wrócić do pracy i zostawić Teosia w żłobku, że Artur często wyjeżdża do pracy poza miasto i że samej bywa naprawdę ciężko, a do tego Hoszi miała być akitą japońską , a nie… kosmitą.

Jednak gdy po całym dniu patrzę na to nasze życie z boku  to przy tych wszystkich nieszczęściach w około, mniejszych i większych, mam wrażenie , że to cud że żyjemy, że jesteśmy razem, zakochani, zdrowi i szczęśliwi , że mamy cudownego synka, kochane psiaki, dobrą pracę, że mam to swoje miejsce na krześle w kuchni  i nawet jeśli Hoszi pochodzi z Melmac to przecież i tak ją kocham! I aż mnie dreszcz przeszywa gdy pomyślę, że czasami wystarczy tylko krok, jakiś fatalny zbieg okoliczności, zła decyzja, przypadek i jesteś kolejną panią X , która łyka łzy błagając o pomoc. Wtedy zawsze przychodzi ta banalna myśl: a gdyby tak każdy kto siedzi teraz przed telewizorem, opiera głowę o ramię ukochanej osoby, tuląc swoje roześmiane dzieci, głaszcząc miękka sierść psa, drapiąc za uchem kota, jedząc ciepłą zupę lub pijąc gorącą herbatę pomógł komuś kto nie ma teraz co włożyć do garnka, bez dachu nad głową , kto siedzi kolejną bezsenną noc przy szpitalnym łóżku,  a obok nikogo kto podał by mu dłoń… ? Jestem pewna , że Ty też o tym myślisz. I , że w pierwszym momencie gdy słyszysz w radio , że potrzeba krwi, masz ochotę zgłosić się do punktu krwiodawstwa, gdy na fejsie wyświetla Ci się wydarzenie z cyklu pomóżmy Kacperkowi, Oleńce, Fafikowi, Mruczusiowi, itd. to jesteś gotowy poratować choćby złotówką, gdy widzisz reklamę DKMS zostań dawca szpiku to chcesz się zarejestrować w ich bazie albo gdy robiąc porządki na dnie szafy znajdujesz stare koce to myślisz, że na zimę zawieziesz je do schroniska dla zwierzaków, przecież co roku potrzebują… A później nie masz czasu, zapominasz, przecież jedną złotówką świata nie zbawisz. Dlatego dajmy sobie spokój i nie myślmy już o tym. Po prostu to zróbmy. Teraz!

DSC04848

ghj

DSC04770

DSC04766

DSC04683

DSC04295

DSC04321

DSC04176

DSC04889

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Po prostu to zróbmy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s