romantyczNIE

Nie jestem przesadnie romantyczna. W sumie to wcale. Artur jeszcze mniej. Uważamy, że na zgodę lepszy od kwiatów jest sex, nie świętujemy rocznic, bo chcemy myśleć, że każdy dzień razem to święto, a zamiast umawiać się na kolacje przy świecach, wolimy jechać do Castoramy,  żeby później coś wspólnie zmajstrować w domu.  Ale ostatnio coś mnie zaniepokoiło.  Zaczęło się od tego, że robiąc porządki… no dobra miało być szczerze i bez owijania w bawełnę, a więc jeszcze raz. Próbując znaleźć coś w szafie, w której już dawno nikt nie robił porządków, wpadła mi w ręce koszulka. Nie, nie damska, choć pewnie to by było zdecydowanie ciekawsze! Beżowa koszulka, rozciągnięta, poplamiona, pomięta jak psu z gardła wyrwana i dziurawa jak sito. Koszulka, która była pierwszym prezentem jaki podarowałam Arturowi. I mimo tego, że wygląda gorzej niż jakby chodził w niej każdego dnia przez ostatnie 14 lat, to ona ciągle tu jest, a raczej to co z niej zostało. Nie wyrzucił jej, mało tego przeprowadzała się z nami z mieszkania do mieszkania, z miasta do miasta.  I tak mnie to za serce chwyciło! I nie wiem, nie znam się przecież, ale pomyślałam, cholera jakie to romantyczne! No i się zaczęło. Jestem praktykującą przeciwniczką formalnych związków, tymczasem przyśniło mi się, że Artur poprosił mnie o rękę… i to nie był koszmar 😉 Rozczuliłam się na widok całującej się pary na dworcu i chłopaka, który na spacerze w parku czule dotyka ciężarny brzuszek swojej dziewczyny. Ostatecznie upadłam już tak nisko, że sięgnęłam tego kręgu piekła, w którym czekają romantyczne filmy z lat ’90. I tu dopadła mnie refleksja. Patrzę na Kevina Costnera jak moknie w deszczu pod oknem swojej kobiety. Patrzę na Artura, który bawi się z naszym synkiem. No i nijak nie widzę go moknącego na ulicy, z miną kota ze „Shreka”. Nie widzę go wąchającego ukradkiem flakonik moich perfum, ani realizującego jakikolwiek punkt z romantycznej listy, począwszy od „A” jak apartament w hotelu ze spa, skończywszy na „Z” jak zachód słońca nad morzem. Znów zerkam na Costnera, co już płacze i chowając twarz w dłoniach mówi: O Boże, co ja zrobiłem !?  Nie wytrzymuję z ciekawości i pytam Artura czy też tak płakał po rozstaniach, na co słyszę : Na pewno nie mówiłem „o boże”. Ufff 😉  Ale na poważnie. Czy faktycznie na tym polega romantyzm? Czy ktoś poza ekranem odstawia takie sceny? Czy w ogóle ktoś konsultuje te pomysły z prawdziwymi facetami? A w końcu, czy kobiety naprawdę marzą aby ich mężczyźni tak się zachowywali? I doszło do mnie, że to nie my nie jesteśmy romantyczni, tylko ten romantyzm dzisiaj jakiś taki… pluszowy jak misiaczek z plastikowym sercem na walentynki i przewidywalny jak zaskoczeni drogowcy w zimie. A my ? My wolimy pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko. Albo do Castoramy 😉

DSC05761

DSC05795

DSC05767-004

DSC05741

foto

Reklamy

12 uwag do wpisu “romantyczNIE

      1. Kill Bill

        W ogole to ok. Wczoraj jak to pisałem to byłem po 12 godzinnej zmianie i niby, że na żarty mnie wzięło. Dziś też po 12-ce, więc krótko: jestem tym cholernym romantykiem, dlatego wolę kochać codziennie, a nie na specjalne okazje. Ale nic więcej nie napiszę, bo jak o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że to chyba ja się starzeję 🙂 Pozdro dla całej rodzinki!

        Lubię to

  1. Joanna

    W obecnych czasach, w których dominuje indywidualny, wygodny, dość egoistyczny i słabo dojrzały styl życia niezmiernie mnie cieszy, że są jeszcze ludzie jak Wy. Tworzycie parę już szmat czasu pięknie się wzajemnie uzupełniając. Miłość to jedno, ale żeby wszystko w związku grało trzeba się stale starać i nad tym pracować. Każda para ma swój własny kod porozumiewania się. Śmiem stwierdzić, że Wy macie ten kod obcykany. I to właśnie jest romantyczne no dobra wyprawa na wrzosowisko też.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Małgosia Okołów

    Ja tam też bym wolała wycieczkę do Castoramy niż pluszowego misia, romantyzm w końcu też dojrzewa. Acz przyznam, że dramatyczne sceny niczym z filmów też się zdarzają…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s