Zła karma

W związku z katastrofą ekologiczną w Indonezji, w której płoną lasy, bo żądne zysku korporacje grabią teren pod uprawy palm olejowych, Artur kategorycznie zakazał kupowania produktów firm, które mają ręce splamione olejem palmowym. Dotyczyło to miedzy innymi  karmy dla psiaków, którą do tej pory stosowaliśmy. Zabronił, dał wykład na temat gatunków ginących w Indonezji, kupił nową karmę, ucałował nas na do widzenia i wyjechał do pracy. Nie minęło kilka dni jak wybuchła nowa katastrofa. Tym razem pod naszym dachem. W środku nocy Hoszi zaczęła rzygać jak kot i bez ostrzeżenia srajtolić po kątach. Bez wdawania się w szczegóły (o które nikt nie pyta w takich sytuacjach) sprawa wyglądała poważnie. Co gorsza, do rana ja też się rozchorowałam. I żeby było jasne, nie jadłam psiej karmy, zadziałała raczej zasada, że nieszczęścia chodzą parami. Zanim zapiał kogut umyłam podłogi i wstawiłam pranie, po czym wyprawiłam Teosia do żłobka. Wróciłam jeszcze do domu żeby wyprowadzić Hoszi, ale ona już na dworzu nie chce robić, bo przecież narobiła się w domu.  A to jeszcze szybko umówiłam się do lekarza. Tam, muzyka dla mych uszu: musi Pani odpocząć, herbatka, spokój, niech Pani wykorzysta chwile jak dziecko jest w żłobku, lalala lalala. Nie zamknęłam jeszcze dobrze drzwi od gabinetu jak zadzwonił telefon. Ze żłobka. Proszą zabrać dziecko, bo ma gorączkę i kaszle. No to jeszcze szybko do domu żeby wyprowadzić Hoszi, ale ona oczywiście już na dworzu nie chce robić, bo przecież narobiła się w domu, znowu. No więc teraz po dziecko, do apteki i z powrotem do domu. Wchodzę, co widzę ? Żarty się skończyły więc motam dziecko w nosidło, biorę psa i do weterynarza. Nie będę już pisać, że to piąte piętro bez windy, że dziecko ściąga czapkę jak mu zakładam buty i odwrotnie, że pies się plącze pod nogami i nie chce iść, a ten co ma zostać w domu pcha się pod drzwi, że pod domem nie mogę znaleźć kluczy do domu, a pod samochodem nie mogę znaleźć tych od samochodu, że przecież łamie mnie w kościach i boli w głowie, a w międzyczasie tłumaczę się dlaczego mnie nie będzie w pracy, nie mówiąc o tym , że paznokcie mam niepomalowane ! 😉

Czekamy na weterynarza z pół godziny, bo jest w terenie. W końcu Hoszi dostaje cztery zastrzyki, antybiotyk, tabletki. Na koniec pada pytanie:

-A karma przypadkiem nie była zmieniana ?

-Była.

-A z jakich powodów, coś było nie tak?

-Ideologicznych, płoną lasy w Indonezji.

-Ahaa,… no to dzisiaj będzie 150 zł.

Wracamy do domu. Siadam w pozycji lotosu, biorę oddech, choć przydałoby się raczej kilka głębszych i dzwonię do Artura.

-Lekarz powiedział, że to przez karmę.

– Niemożliwe. Zohankowi nic nie jest, nie wiem w sumie… poza tym żre ją już dwa tygodnie.

-Arturek, ledwo żyje, ogarniam resztką sił tego zasrańca i chorego Teosia, wydałam pakę pięćdziesiąt  na dobry początek dnia więc nie kłóć się ze mną. Poza tym Hoszi drapie się i wyłazi jej sierść, która jest wszędzie i doprowadza mnie do szału! Ta zmiana karmy to był po prostu zły pomysł!

-No, ale orangutany…

DSC06583_Fotor

DSC06584_Fotor

DSC06443-001_Fotor

DSC06451_Fotor-001

DSC06505_Fotor_Collage_Fotor-001

DSC06520_Fotor-001

DSC06518_Fotor-001

DSC06573_Fotor-001

DSC06574_Fotor-001

DSC06533_Fotor-001

DSC06529_Fotor-001

DSC06547_Fotor-001

DSC06549_Fotor-001

DSC06570_Fotor-001

DSC06558_Fotor-001

DSC06522_Fotor_Collage_Fotor-001

DSC06598_Fotor-001

DSC06589_Fotor-001

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Zła karma

  1. Piękne zdjęcia. Piękny bobas. Post może nie aż tak. Tak czasem jest że wszystko się wali naraz. Mam nadzieję, że wszyscy już zdrowi. Ps. Bardzo tajny styl pisania. W wolnej chwili na pewno własne na lekturę. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s