Wszystko czego nie chcecie wiedzieć o matczynej miłości.

„Dzięki dzieciom czuję się prawdziwą kobietą.” „Bycie mamą to coś wyjątkowego”. „ Poczułam się spełniona dopiero jak urodziłam dziecko”. Też tak macie? Ja nie. I wcale nie jest mi przykro. Nie kocham przez to mniej. Ani dziecka, ani siebie. Mało tego, myślę, że oboje zyskujemy coś więcej.

I nie przemawiają przeze mnie wyrzuty sumienia czy zazdrość, że nie mam tak jak Wy, choć czasami próbujecie mi to wmówić. I kiedy kpiąco pytacie : to cóż takiego robisz, że daje Ci to większe spełnienie niż bycie matką?, ze spokojem odpowiadam: nic, żyję sobie. A moje życie to radość , nerwy, przyjemności, ból i miłość, nie tylko ta do dziecka. To spacer z psami, które były tu i darzyły mnie swoim ciepłem zanim pojawił się mój syn. To wspaniały mężczyzna, przy którym mogę być każdą kobietą, nie tylko matką. To praca, z której mogę wracać do ciepłego, pachnącego domu. To wszystkie drobne rzeczy, które zajmują mi ręce: nawlekanie nitki na igłę (auć ! ), mielenie ziaren kawy ( i zaspany głos spod kołdry „zrób mi teeeż!”), ustawianie ostrości w obiektywie (pstryk!) ,  malowanie oka (cholera, znów krzywo! ) czy przewracanie kolejnej kartki książki… Życie to to co już przeżyłam i co jeszcze przeżyję, a o czym Wy marzycie czerwieniąc się ze wstydu i srając ze strachu.

Dlatego nie obciążam mojego dziecka odpowiedzialnością za swoje szczęście i spełnienie. Nie przywiązuję go do siebie na 24 h. Nie upatruję w nim sensu życia. Nie buduję poczucia własnej wartości na swoim „wyjątkowym„ dziecku. Nie chce być jego całym światem teraz, ani kulą u nogi później.

Niezależnie od tego czy byłam mamą czy nie, czułam się kobietą, a przede wszystkim człowiekiem . Ze swoimi potrzebami i słabościami. I teraz też mam czasami potrzebę krzyczeć, płakać, trzasnąć drzwiami i WYJŚĆ. Aby potem wrócić, przytulać i śmiać się. Dlaczego mam uczyć moje dziecko , że ludzie nie tracą cierpliwości, nie mają gorszych dni, zawsze chcą się z nim bawić i uważają, że wszystko robi „pięknie”, nawet kupę ? Dlaczego mam je uczyć, że miłość to życie życiem drugiego człowieka? Że tylko dając z siebie wszystko i jeszcze więcej stajesz się wart drugiego człowieka? Miłość to nie poświęcenie, nawet jeśli poświęcasz się z uśmiechem na ustach. Czy kiedy Wasza córka w przyszłości poświęci wszystko dla jakiegoś faceta też będziecie się tak cieszyć ?

Mówicie, że dziecko to Wasz największy przyjaciel. A mi się robi żal tego małego przyjaciela, bo przecież nawet nam czasami ciężko stanąć na wysokości zadania jakim jest przyjaźń. Zresztą same jesteście tego najlepszym przykładem skoro zamiast dbać o trwałe i bliskie relacje z dorosłymi, zastępujecie ich swoim dzieckiem.

Mimo wszystko łączy nas jedno: każda z nas chce dobrze dla swojego dziecka. Dlatego zdradzę Wam coś ważnego: nie musicie zapominać o sobie czy udawać kogoś kim nie jesteście żeby być dobrą mamą. Bądźcie dobrym człowiekiem, reszta przyjdzie sama.

PICT0006-002

Reklamy

14 uwag do wpisu “Wszystko czego nie chcecie wiedzieć o matczynej miłości.

  1. Jak to dobrze, że przyszły takie czasy kiedy mamy mówią ludzkim głosem, kiedy nie o wszystkim mówią w samych superlatywach, kiedy nie boją się tak bardzo tego, co inni pomyślą o nich i o ich macierzyństwie, i że potrafią być szczęśliwymi i spełnionymi ludźmi jeszcze zanim pojawi się w ich życiu dziecko. Dzięki za ten dobry tekst 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. To ja dziękuję za odwiedziny i te pozytywne słowa. Niestety nadal pokutuje opinia, że mama która poświęca cały swój czas i całą siebie dziecku to na pewno dobra mama. Wiem że łatwo zapomnieć o sobie i reszcie świata kiedy pojawia się dziecko, ale warto to sobie przypomnieć. Również dla dobra dziecka . Pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Nata

    Boże w końcu normalna kobieta a nie sztuczne babsko z sztucznym usmiechem i ciagle powtarzajaca ze jak urodzila to tylko dziecko i dziecko i nic wiecej i ze nawet ta kupa jest ładniejsza od innych ehh

    Lubię to

    1. dokładnie. dziecko nie oznacza, że przestajemy być osobą, jednostką z potrzebami i marzeniami. dziecko wzbogaca, ale nie wypiera. to, że kobieta jest świadoma swoich potrzeb, nie czyni jej gorszą matką.

      Lubię to

  3. Zgadzam się. Ja mam trójkę i póki są jeszcze małe to większość rzeczy kręci się wokół nich. Ale nie czuję że to moje jedyne spełnienie. Kawa, kapiel, wyjście do sklepu z kosmetykami często bardziej mnie cieszy niż zabawy z dzieckiem 🙂 wiesz o czym mówię 🙂

    Lubię to

    1. Z trójką pewnie jeszcze ciężej żeby się nie zatracić dlatego gratuluję zdrowego podejścia 🙂 Najważniejsze to być sobą, nie mamą, nie żoną, nie kochanką, tylko po prostu sobą 😉 P. S. Piękna nazwa bloga i pyszne treści 🙂

      Lubię to

  4. Nie mam jeszcze dziecka, ale podoba mi się Twoje zdrowe podejście. Wydaje mi się, że prawdziwe szczęście możemy dać dziecku tylko wtedy, kiedy same jesteśmy szczęśliwe. I kiedy to szczęście wypływa z różnych dziedzin naszego życia – pracy czy pasji. W ten sposób pokazujemy naszemu dziecku, że warto mieć cele, plany, marzenia i realizować je. Bez zamykania się w czterech ścianach i duszeniu dziecka swoją nadopiekuńczością i zachłanną miłością.
    Kinga

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s