Wszystko czego nie chcecie wiedzieć o matczynej miłości.

„Dzięki dzieciom czuję się prawdziwą kobietą.” „Bycie mamą to coś wyjątkowego”. „ Poczułam się spełniona dopiero jak urodziłam dziecko”. Też tak macie? Ja nie. I wcale nie jest mi przykro. Nie kocham przez to mniej. Ani dziecka, ani siebie. Mało tego, myślę, że oboje zyskujemy coś więcej. Czytaj dalej „Wszystko czego nie chcecie wiedzieć o matczynej miłości.”

Zła karma

W związku z katastrofą ekologiczną w Indonezji, w której płoną lasy, bo żądne zysku korporacje grabią teren pod uprawy palm olejowych, Artur kategorycznie zakazał kupowania produktów firm, które mają ręce splamione olejem palmowym. Dotyczyło to miedzy innymi  karmy dla psiaków, którą do tej pory stosowaliśmy. Zabronił, dał wykład na temat gatunków ginących w Indonezji, kupił nową karmę, ucałował nas na do widzenia i wyjechał do pracy. Nie minęło kilka dni jak wybuchła nowa katastrofa. Tym razem pod naszym dachem. Czytaj dalej „Zła karma”

Stała matka boleściwa

Już dawno myślałam żeby o tym napisać. Później stwierdziłam, że nie, jednak nie, później że tak, później, że znowu nie. Ale nie byłabym sobą gdybym nie zmieniła zdania i jednak (nie)napisała. Chociaż może tym wpisem złamię niepisaną umowę, jakieś porozumienie matek boleściwych, o którym nikt mi nie powiedział, a którego istnienie zaczęłam podejrzewać kiedy sama zostałam mamą. Czytaj dalej „Stała matka boleściwa”

Jak pomyślę, tak nie zrobię.

Zanim zostałam mamą często w życiu kierowałam się zasadą: jak pomyślę, tak nie zrobię. Choć „kierowałam się” to może źle powiedziane, bo to raczej ta zasada kierowała mną.  W tej kwestii urodzenie dziecka nic nie zmieniło, a raczej potwierdziło, że owa reguła nadal obowiązuje i ma się świetnie. Czytaj dalej „Jak pomyślę, tak nie zrobię.”