Wszystko czego nie chcecie wiedzieć o matczynej miłości.

„Dzięki dzieciom czuję się prawdziwą kobietą.” „Bycie mamą to coś wyjątkowego”. „ Poczułam się spełniona dopiero jak urodziłam dziecko”. Też tak macie? Ja nie. I wcale nie jest mi przykro. Nie kocham przez to mniej. Ani dziecka, ani siebie. Mało tego, myślę, że oboje zyskujemy coś więcej. Czytaj dalej „Wszystko czego nie chcecie wiedzieć o matczynej miłości.”

romantyczNIE

Nie jestem przesadnie romantyczna. W sumie to wcale. Artur jeszcze mniej. Uważamy, że na zgodę lepszy od kwiatów jest sex, nie świętujemy rocznic, bo chcemy myśleć, że każdy dzień razem to święto, a zamiast umawiać się na kolacje przy świecach, wolimy jechać do Castoramy,  żeby później coś wspólnie zmajstrować w domu.  Ale ostatnio coś mnie zaniepokoiło.  Czytaj dalej „romantyczNIE”

Tata jest tylko jeden

Kocham moje dziecko i kocham ojca mojego dziecka, kocham ich do szaleństwa, ale siła miłości jaką ojciec mojego dziecka kocha moje dziecko i na odwrót sprawiło, że po prostu zwariowałam ze szczęścia. A przecież miało być inaczej. Przecież  mówi się, że ojcom łatwiej jest kochać córki. Mówi się, że ojcowie nie potrafią zajmować się niemowlakiem. Mówi się , że ojcowie są odpychani na drugi plan kiedy pojawia się dziecko.  Mówi się, że instynkt jest tylko macierzyński i że to matka kocha swoje maleństwo od pierwszego wejrzenia. A u nas wszystko na opak. Na szczęście. Czytaj dalej „Tata jest tylko jeden”

Jak „wyjść z siebie” na kilka domowych sposobów

No cóż, przede wszystkim trzeba mieć zły dzień. Jakiś powód? Najlepiej bez powodu, co najwyżej błahostka. Mi wtedy wystarczy słowo, albo dwa w (nie)odpowiedniej chwili. Z pozoru całkiem niewinne, ba , noszące nawet znamiona uprzejmości. Ale nie ze mną te numery, Kotku. Już ja wiem co masz na myśli i że to wcale nie miało być miłe. Paranoja ? W taki dzień wcale tak nie sądzę. Czytaj dalej „Jak „wyjść z siebie” na kilka domowych sposobów”