Listonosz nigdy nie puka dwa razy

Z pocztą polską łączy mnie dość toksyczny związek. Wzajemnie utrudniamy sobie życie, oni mi chujkładzeniem, a ja im skargami. Niestety jesteśmy na siebie skazani.  Myślę jednak, że powoli dochodzimy do tego etapu, w którym tolerujemy się z pobłażliwym uśmiechem. Ale od początku. Czytaj dalej „Listonosz nigdy nie puka dwa razy”

Jak „wyjść z siebie” na kilka domowych sposobów

No cóż, przede wszystkim trzeba mieć zły dzień. Jakiś powód? Najlepiej bez powodu, co najwyżej błahostka. Mi wtedy wystarczy słowo, albo dwa w (nie)odpowiedniej chwili. Z pozoru całkiem niewinne, ba , noszące nawet znamiona uprzejmości. Ale nie ze mną te numery, Kotku. Już ja wiem co masz na myśli i że to wcale nie miało być miłe. Paranoja ? W taki dzień wcale tak nie sądzę. Czytaj dalej „Jak „wyjść z siebie” na kilka domowych sposobów”

Plażing & parawaning made in Poland

Upał w mieście taki, że można zdechnąć. Nienawidzę wysokich temperatur, męczą mnie potwornie, dobijają do podłogi, powodują że wyłazi ze mnie złośliwy i wkurwiony gnom. Czmychnęliśmy więc na trzy dni nad polskie morze. Uffff….! Zdecydowanie chłodniej i przyjemniej jeśli chodzi o temperatury. Jednak nie obeszło się bez innych powodów do wkurwu. Czytaj dalej „Plażing & parawaning made in Poland”